Wiedziałam, że „język miłości” w polityce, pędzej czy później pokryje się zatęchłym nalotem nienawiści i oskarżeń. To co się w tej chwili dzieje wokół „tragedii smoleńskiej” budzi we mnie odrazę. Mam wrażenie, że ten cały zespół do zbadania katatrofy smoleńskiej, powołany przez PiS, będzie przyczynkiem do kolejnych awantur i politycznych rozgrywek. No i oczywiście idealnym pretekstem do wyjścia z medialnego niebytu Antoniego Macierewicza, którego gwiazda nieco przygasła. Najgorsze jest to, że „zespół” zamiast integrować, dzieli rodziny ofiar.
Obejrzałam w TVN 24 rozmowę Beaty Tadli z Ewą Komorowska, żoną śp. Stanisława Komorowskiego, wiceszefa MON. Ile w tej kobiecie było klasy i spokoju.
Szkoda, że tego samego nie można powiedzieć o niektórych „krzykaczach” z politycznej sceny.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze awantura o krzyż.
Kiedy wreszcie przyjdzie czas na opamiętanie?
KK
Wczoraj po długiej i ciężkiej chorobie zmarła piosenkarka Kasia Sobczyk.
Kto z nas nie zna wylansowanych przez Nią w latach 60-tych przebojów. „Nie bądź taki szybki Bill”,„Trzynastego”, „O mnie się nie martw”... Te piosenki na zawsze umieściły Artystkę na firmamencie gwiazd polskiej muzyki rozrywkowej.
Pani Kasiu, dołączyla Pani do anielskiego chóru. Teraz będzie brzmiał o niebo lepiej...
Nareszcie nieco zelżał ten potworny upał. Prawdę powiedziawszy, mam już serdecznie dosyć temperatury powyżej 30 stopni. Jedynym miejscem w domu, w którym można przy tej pogodzie wytrzymać, jest wyposażone w klimatyzację studio. Niestety należę do osób, które kiepsko się czują w klimatyzowanych pomieszczeniach. Po kilku minutach bolą mnie zatoki - i gardło odmawia posłuszeństwa. Błogosławię dzień, w którym założyliśmy w oknach siatki przeciw owadom, bo inaczej padlibyśmy niechybnie ofiarą zmasowanego ataku żądnych krwi komarów. Przynajmniej w nocy można było spać bez stresu przy otwartych oknach.
W czwartek byłam z moją drugą połówką i przyjaciółmi na kolejnym koncercie zorganizowanym w ramach Sportowego Kino.Lata (www.kinolab.art.pl). Tym razem grał szwedzki zespół Little Dragon, o którym jakiś czas temu wspomniałam. Koncert był bardzo energetyczny, zwłaszcza za sprawą charyzmatycznej wokalistki Yukimi Nagano, która wpadała na scenie w trans, niczym kapłanka voodoo. Jak dla mnie trochę w tym wszystkim za dużo było rytmu, za mało melodii, a szkoda, bo Yukimi wyśpiewuje bardzo ciekawe, inspirowane orientem linie melodyczne. Nienajlepsze było również nagłośnienie. Zdecydowanie lepiej wypadł koncert w październiku 2009 podczas Free Form Festival.
Z niecierpliwością czekam na koncert Beirut'a w sierpniu w warszawskiej Stodole.
Jeśli lubicie w muzyce wpływy folkloru bałkańskiego czy francuskiego, to gorąco Wam tego (amerykańskiego!) wykonawcę polecam.
Oto mała próbka jego talentu
Choć co chwilę światu objawiaja się nowi artyści, a ci już uznani zwiększają swój artystyczny dorobek, to coraz rzadziej muzyka dostarcza mi prawdziwych wzruszeń. Promuje się muzykę „dla ciała”. Ta „dla duszy” jest zepchnięta na margines. A szkoda, bo kiedy człowieka coś wzrusza, to mimowolnie staje się lepszy.
W czwartek urosły mi skrzydła. Za sprawą Brendana Perry z legendarnego zespołu Dead Can Dance. Artysta po 11 latach wrócił z nową solową płytą „Ark” i 15 lipca zagrał w Warszawie koncert.
W muzyce Brendana jest coś pierwotnego i mistycznego, coś co sprawia że ludzie na koncercie chłoną w skupieniu każdy dźwięk. Artysta nie kokietuje publiczności. Nie potrzebuje wymyślnego anturażu i efektów specjalnych. Tu liczy się wyłącznie muzyka.
Koncert miał miejsce na dziedzińcu Zamku Ujazdowskiego. Przed ludźmi na scenie działa się magia, a nad głowami na granatowym niebie świeciła jedna jedyna gwiazda.
A ja stałam w milczeniu i plakałam. Ze wzruszenia i z wdzięczności że od czasu do czasu rodza się tacy artyści jak Brendan Perry, których Bóg obdarza tak nieprawdopodobnym telentem.
KK
sobota, 31 lipca 2010
Licznik odwiedzin: 495 716
| « lipiec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | |||
| 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | |
W głowie mam dźwięków bez liku. Co w sercu - mam na języku. Nogi przywykłe do kłód pod nogami. Łokcie niezdolne do pchania łokciami. Nie znajdziesz mnie na świeczniku ;-)
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: