Zawsze mi się wydawało, że co jak co, ale gotowanie jest tematem neutralnym. Okazuje się jednak, że nawet wpisy dotyczącę kulinariów mogą ujawnić ciemną stronę niektórych czytelników. Ostatnio pod wpisem dotyczącym smaków dzieciństwa, pewna niewiasta zarzuciła mi, że piszę bzdury o kapustkach i kisielkach, sugerując, że nie mam nic lepszego do roboty. Dlatego dzisiaj, kontunuując moje „bzdurne” pisanie, chcę Wam zdradzić sekret, jak ze zwykłego kiślu żurawinowego zrobić niezwykły deser.
Składniki:
½ litra soku jabłkowego (może być z butelki, albo kartonu. Ja preferuję naturalnie mętny ze świeżych jabłek, bez cukru)
kisiel żurawinowy bez cukru (sok jabłkowy jest słodki sam w sobie, ale jeśli ktoś lubi, może kupić kisiel słodzony)
pół łyżeczki mielonego kardamonu
owoce – mogą być świeże, albo mrożone (ja dodałam mrożone maliny, jagody i żurawinę)
Sposób przygotowania:
Kisiel przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu, ale zamiast wody używamy soku jabłkowego. Do gotujacego się soku dodajemy mielony kardamon. Na dnie salaterek układamy owoce, a na nie wlewam gotowy kisiel. Później wystarczy tylko przybrać go z wierzchu owocami, posypać płatkami migdałów i schłodzić w lodówce.
A tak wygląda deser w moim wykonaniu

Smacznego :-)
KK
Przedwczoraj był tłusty czwartek, a jak wiadomo w tłusty czwartek jada się pączki. Najlepsze pączki w stolicy są zdecydowanie na ulicy Chmielnej, ale w tym roku jakoś nie było mi po drodze, więc zakupiłam dla siebie i dla ukochanego mego Jarosława cztery (po jednym na każdą nóżkę) w pobliskim sklepiku. Kiedy zapytałam sprzedawczynię czy pączki są aby smaczne, jakoś nie spotkałam się z entuzjazmem z jej strony. W innych okolicznościach przyrody zrezygnowałabym z zakupu, no ale tradycji musiało stać się zadość. Konsumpcja zakończyła się na jednym kęsie, bo tak paskudnych pączków nie jadłam jak żyję. Mam nieodparte wrażenie, że na oleju na którym były usmażone, wcześniej smażono zgoła inne rzeczy i wolę nie wnikać jakie. No, ale potrzeba matką wynalazków, więc zaczęlam szperać w internecie, żeby znależć jakiś szybki przepis na coś słodkiego i kalorycznego, w sam raz na tłustoczwartkową rozpustę. I znalazłam na stronie mojej ukochanej Nigelli Lawson pyszne czekoladowe fudge. Przepis i wykonanie jest dziecinnie proste. Ponieważ nie miałam składników proponowanych przez Nigellę, pozwoliłam sobie na niewielką modyfikację.
I oto co następuje:
Składniki:
2 tabliczki czekolady (najlepsza do tego jest czekolada gorzka min. 70% kakao, ale ja użyłam jednej gorzkiej i jednej mlecznej)
200 gr skondensowanego mleka słodzonego z puszki
15 gr masła
szczypta soli
ok.80 gr dowolnych dodatków (orzechy włoskie, pistacje, orzechy laskowe, migdały – ja zrobiłam z orzechami włoskimi, bo tylko takie miałam w domu)
Wykonanie:
Rozpuścić w garnku czekoladę z masłem, mlekiem skondensowanym i szczyptą soli. Do rozpuszczonej masy dodać orzechy. Masę przelać na niewielką blachę wyłożoną papierem pergaminowym (ja używam formy silikonowej, wtedy nie trzeba papieru) i to wszystko wkładamy do zamrażalnika i czekamy aż stężeje. Po stężeniu kroimy na kawałki dowolnej wielkości. Można śmiało trzymać czekoladki w pudełeczku w zamrażalniku, bo takie są najlepsze.
Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia, ale zamieszczam to ze strony Nigelli (moje wyglądały tak samo, tylko różniły się orzechową wkładką).

Niebo w gębie :-)
KK
Większości karkówka kojarzy się z twardym, żylastym mięchem z grilla, sprzedawanym obok kiełbachy i szaszłyków na giełdach, piknikach i wszelkiej maści festynach. I mnie czasami grając koncerty plenerowe, zdarzyło się trafić na karkówkę, której nie sposób było pokroić plastikowym widelcem, że już o pogryzieniu nie wspomnę. Jednak odpowiednio przygotowana jest naprawdę wyśmienita i można ją podawać na wiele sposobów.
Oto pierwszy z nich – karkówka na miodzie z czerwoną papryką
Potrzebne produkty:
1. Chuda karkówka
2. Czerwona papryka
3. Sos sojowy ciemny
4. Sos sojowy jasny
5. Ocet malinowy
6. Miód
7. Oliwa, lub olej do smażenia
8. sól, pieprz do smaku
Sposób przygotowania:
1. Karkówkę kroimy w kawałki, usuwając ścięgna i błony
2. Na rozgrzaną patelię wlewamy olej, sos sojowy ciemny, sos sojowy jasny, odrobine octu malinowego i płaską łyżkę miodu
3. Wrzucamy karkówkę i podsmażamy, aż nabierze pięknego brązowego koloru (trzeba uważać na miód, bo szybko się przypala)
4. Dolewamy wody i dusimy na wolnym ogniu pod przykryciem, od czasu do czasu uzupełniając wodę
5.Kiedy karkówka jest już miękka, dodajemy pokrojoną paprykę i dusimy wszystko razem, aż papryka dojdzie do siebie :-)
Można ją podawać według własnego uznania z makaronem, kaszą gryczaną, ryżem, ziemniakami itd.
Do mojej karkówki dodałam gotowe kluski śląskie, które kupuję w pobliskim sklepie.
Całość proponuję posypać koperkiem.
A tak wygląda gotowe danie :-)

KK
Już dawno nie podawałam na blogu żadnego przepisu na pyszne żarełko, więc czas nadrobić zaległości. Dzisiaj danie dla tych, którzy lubią owoce morza, a konkretnie – krewetki.
Oto potrzebne produkty:
1. DUŻE KREWETKI ( ja kupuję gotowane mrożone, bo po pierwsze szkoda mi czasu na
obieranie świeżych, a po drugie świeże patrzą na mnie tymi małymi oczkami i robi mi się ich żal)
2. RYŻ RISOTTO
3. ANANAS W PUSZCE
4. NATKA PIETRUSZKI
5. SAŁATA (dowolna)
6. KUKURYDZA
7. ŚWIEŻY OGÓREK
8. MALINY (mogą być mrożone)
9. CZOSNEK
10. MASŁO
11. OLIWA Z OLIWEK
12. BALSAMICO
13. SEZAM
14. KOSTKA ROSOŁOWA WARZYWNA
KREWETKI:
- krewetki musimy podgotować,
- później na patelni podsmażamy je na oliwie z oliwek
- dodajemy czosnek i chwile smażymy
- dolewamy nieco soku z ananasa z puszki, sól, pieprz do smaku i dusimy
RYŻ:
- w rondlu rozpuszczamy trochę masła z oliwą
- wsypujemy 125 gr ryżu i smażymy tak długa, aż ziarenka bedą przejrzyste
- rozpuszczamy kostkę rosołową w połowie szklanki gorącej wody
- do buliony dodajemy szklankę soku z ananasa
- zalewamy tym ryż i dusimy pod przykryciem na małym ogniu (na opakowaniu powinna być szczegółowa instrukcja dotycząca sposobu gotowania)
SAŁATA:
- kroimy natkę pietruszki i mieszamy ją z sałatą
- dodajemy kukurydzę, pokrojonego ananasa,maliny i sezam
- całość mieszamy, skrapiamy oliwą i balsamico
- sól i pieprz do smaku
Potem trzeba to wszystko wyłożyć na talerze i zjeść :-)
A tak danie wygląda w moim wykonaniu

SMACZNEGO!
KK
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 340394
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
W głowie mam dźwięków bez liku. Co w sercu - mam na języku. Nogi przywykłe do kłód pod nogami. Łokcie niezdolne do pchania łokciami. Nie znajdziesz mnie na świeczniku ;-)
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: